Skin care #winter edition





Zima, to idealna pora na kwasy, retinole, złuszczanie i inne zabiegi, które dosyć intensywnie wpływają na stan naszej skóry. Przez brak dużej ilości słońca, a wraz z nim promieniowania UV, maksymalnie minimalizujemy (cóż za oksymoron ^^) prawdopodobieństwo skutków ubocznych. Aczkolwiek, o złuszczaniu mechanicznym lub enzymatycznym, powinnyśmy/powinniśmy pamiętać cały rok :) .

Na wstępie sprecyzuję, jaki mam typ cery, bo, jak wiadomo, każdy z nas jest inny i nie wszystko to, co pasuje mi, będzie pasowało też Wam. I na odwrót. Moja cera jest normalna w kierunku tłustej (ale tylko czoło i nosek). Mało wrażliwa - mało rzeczy mnie podrażnia, jeśli już, to jest to prawdziwa petarda. Jako, że moja cera ma zadatki na lekko przetłuszczającą się, występują u mnie zaskórniki, głównie w okolicach nosa. Ale dzięki kosmetykom, które przedstawię Wam w tym wpisie, jestem w stanie okiełznać większość jej mankamentów :) .

W mojej zimowej pielęgnacji, kwasy grają pierwsze skrzypce. Swój mam ze sklepu internetowego e-naturalne.pl, gdzie mogę kupić dokładnie taką ilość, jaka mi potrzebna, bez wydawania majątku. Używam go w formie toniku - 67% kwas glikolowy rozcieńczony hydrolatem z lawendy.





Na tej stronie świetne jest to, że możemy stworzyć kosmetyki idealnie dostosowane do naszej cery. Pod każdym produktem jest opis dotyczący jego właściwości, na co najlepiej stosować, dla jakiej cery się nadaje, z czym mieszać, są też przykładowe receptury...czyli wszystko, co trzeba wiedzieć, by stworzyć idealny tonik, krem, olejek....po prostu idealny kosmetyk


Ale do meritum.
Jeśli kwasy - to również intensywnie nawilżający preparat. W tym momencie używam olejku z pestek czarnego bzu, który zapachem nie grzeszy, ale na prawdę świetnie nawilża i delikatnie uspokaja skórę po kwasie. Do tego oleju dodałam kilka kropel oleju tamanu i lawendowego olejku eterycznego, które mają działanie antybakteryjne.




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozglądam się jeszcze za żelem aloesowym. Nigdy nie miałam, ale słyszałam, że działa fenomenalnie. Zwłaszcza zmieszany w stosunku 1:1 z kwasem hialuronowym (paradoksalnie nie będącym kwasem, a raczej cukrem, a dokładniej glukozaminoglikanem, wiedzieliście? ) 
Jak przetestuję, to dam Wam znać, czy to taki fenomen. 
Spodziewajcie się recenzji ! 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


W trakcie kuracji kwasami, nie powinniśmy używać mechanicznych peelingów. Niepotrzebnie porysują skórę, która jest i tak dosyć mocno podrażniona - w końcu to kwasy. Ale jednak trzeba ściągnąć to, co kwas złuszczył. W tym celu używam szczoteczki elektrycznej do twarzy Skinvigorate z firmy Mary Kay.




To jest coś w stylu szczoteczki Clarisonic, ale sporo tańsza i całkiem nieźle się spisuje. Ma miękkie, delikatne włosie, które w żaden sposób skóry nie podrażnia.

Do spółki ze szczoteczką świetnie sprawdza się rumiankowy żel do mycia twarzy z firmy Sylveco. Ma 2% zawartości kwasu salicylowego, dzięki czemu pięknie wygładza, twarz jest ładnie napięta, ale nie ściągnięta. Nawilżona i oczyszczona. Ale (na szczęście) nie ma efektu tak czystej skóry, że aż piszczącej. Takie agresywne oczyszczanie twarzy jest bardzo niewskazane, nawet dla skóry tłustej i problematycznej.



Musicie mi wybaczyć zdj z internetu - mój się skończył i jeszcze nie zaopatrzyłam się w nową buteleczkę :(


Do demakijażu stosuję lipowy płyn micelarny z firmy Sylveco, który idealnie zmywa makijaż, ani troszkę nie szczypie w oczy, już w trakcie demakijażu pielęgnuje skórę. Na prawdę bardzo dobry produkt. Planuję zrobić zbiorczą recenzję produktów z firmy Sylveco, ponieważ już ich trochę przetestowałam i mam wyrobioną opinię o tej marce.




Raz na jakiś czas robię sobie maseczkę z glinki Ghassoul firmy Organique (klik!). Pięknie twarz oczyszcza, nadaje jej zdrowy koloryt, zwęża pory - czyli wszystko to, co robić powinna.




Gdy jakiś mały gagatek wyjdzie mi na twarzy i jest wyjątkowo irytujący - bije po oczach na środku czoła, nosa lub brody - nakładam na niego punktowo antybakteryjny olejek tamanu, a na to zasypkę Alantanu. Jest to biały proszek o działaniu wysuszającym, kojącym i regenerującym. Dzięki niemu wszystko szybciej się wchłania i bardzo ładnie uspokaja stan zapalny. Jeśli używacie pudrów ryżowego lub bambusowego do codziennego makijażu, możecie dosypać do nich odrobinę zasypki i oprócz pudru matującego, macie również preparat regenerujący :) .







Jak widać, w mojej pielęgnacji przeważa minimalizm. Naturalny minimalizm. I mojej skórze bardzo to odpowiada. Nigdy nie miałam skóry bardzo problematycznej, ale miałam skrajnie mieszaną, z tłustą strefą T i suchymi policzkami. W tym momencie mam skórę normalną. Bardzo rzadko mam na twarzy nieprzyjaciół, a jak już się zdarzy - znika w tempie błyskawicznym :) .


A jakie są Wasze sposoby na utrzymanie cery w ryzach?
Może któryś z moich ulubieńców jest też Waszym ?


Do następnego !


Share this post !


Related posts

7 komentarze

  1. Jest parę produktów, które mnie zainteresowało. Zawsze zastanawiałam się nad tym czy kupić taką szczotkę elektryczną, bo znając mój słomiany zapał, to i tak by było odłożona w kąt i jakoś nie chciałoby mi się jej używać, ale jednak powrócę do tego pomysłu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja cera jest niestety bardzo sucha, mam atopowe zapalenie skóry i do tego jestem alergiczką, więc z doborem kosmetyków, a już tym bardziej na zimę. Mam podobną szczoteczkę elektryczna, ale z innej firmy avon, lub oriflame, już całkiem nie pamiętam. Kilka produktów mnie zainteresowała i zastanawiam się nad wypróbowaniem któregoś, ale to muszę się jeszcze zastanowić :)
    http://mich4lska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokochałam twojego bloga - ma piękny design, świetnie piszesz i masz ładne zdjęcia. Good. Co do skincare'u mój również jest całkiem...porządny. Mam cerę bardzo tłustą i muszę codziennie robić sporą ilość rzeczy by rano nie obudzić się wysypana i cieknąca. Używam takiej szczoteczki i był to jeden z najlepszych produktów do twarzy jakie kupiłam. Co do peelingów - ja używam takiego w formie maski który złuszcza skórę gdy zasycha. Później wystarczy tylko przejechać dłonią i martwy naskórek roluje się z zaschniętą maską i odpada. 0 podrażnienia.
    http://nekoworlds.blogspot.com/#_=_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Takie słowa wiele dla mnie znaczą, zwłaszcza, że dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem :)
      Co to za maska? Można jakiegoś linka do niej? :)

      Usuń
  4. Zainteresowało mnie parę produktów, a szczególnie ta szczoteczka do twarzy. Widziałam to już na kilku blogach i chętnie bym to wypróbowała u siebie ;)
    /Liseł
    NASZ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie fajnie przedstawiłaś te kosmetyki! :) Niestety moja cera w (przeciwieństwie do Twojej) jest wrazliwa i myślę, że kilka kosmetyków z wypisanych nie sprawdziło by sie u mnie... Ale na ta szczoteczkę poluję!
    zperspektywypatrycji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń