Polskie kosmetyki w koreańskiej pielęgnacji

Ostatnio bardzo głośno jest na temat pielęgnacji koreańskiej,  głównie za sprawą książki "Sekrety urody Koreanek". Wieloetapo...


Ostatnio bardzo głośno jest na temat pielęgnacji koreańskiej, 
głównie za sprawą książki "Sekrety urody Koreanek". Wieloetapowa pielęgnacja
i nakładanie na twarzy kilku specyfików pod rząd nigdy mnie szczególnie
nie interesowała. Jestem raczej zwolenniczką minimalistycznej pielęgnacji.
Jestem też zdania, że aby nakładać na twarz wiele produktów na raz, trzeba
dobrze znać składy, wiedzieć co z czym łączyć, by na naszej twarzy nie zaszły
niepożądane reakcje chemiczne pomiędzy kosmetykami, albo w najlepszym
wypadku jeden kosmetyk nie udaremniał działania drugiemu. Jednak kilka kroków
w mojej minimalistycznej pielęgnacji pokrywa się z tymi zaciągniętymi z Korei. 

Wiem, że wiele z Was zainteresowanych koreańskim schematem pielęgnacji
inwestuje w azjatyckie produkty. Wiem też, że mnóstwo naszych polskich,
rodzimych marek ma w swojej ofercie mnóstwo kosmetyków, które idealnie
sprawdzą się w pielęgnacji koreańskiej. Po co kupować produkty z Azji,
skoro można wspierać nasz polski rynek? 



Koreańska pielęgnacja w 10 krokach

1. Demakijaż i olejek myjący

Jest to u mnie krok obowiązkowy. Zwłaszcza gdy mam tego dnia makijaż.
Demakijaż oczu wykonuję płynem micelarnym, a resztę makijażu zmywam olejkiem
myjącym. Był czas, że zmywałam maskarę i cienie olejem, ale zbyt długo to trwało.
Dodatkowo na oczach zostawała mi warstewka olejku, przez co widziałam, jak przez mgłę.


2. Kosmetyk na bazie wody

Muszę, po prostu MUSZĘ umyć twarz produktem łączonym z wodą.
Dopóki tego nie zrobię, wciąż mam wrażenie, że twarz nie jest dobrze
umyta. Moim pierwszym żelem do twarzy, którego używałam, gdy byłam
w wieku, w którym kosmetyki zaczynają pociągać młode dziewczyny,
był żel Nivea young, po którym twarz była bardzo ściągnięta. Zrywał
z twarzy wszystko, cały brud, a wraz z nim, ochronną warstewkę naturalnego
sebum, który moja buzia wytwarzała. Bolesne ściągnięcie towarzyszyło
mi przy każdym kolejnym żelu. Myślałam, że tak ma być i nie przejmowałam
się tym. Dzięki Bogu te czasy już za mną. Nigdy więcej nie chcę robić mojej
twarzy takiej krzywdy. Delikatny, naturalny żel do mycia twarzy, bez agresywnych
detergentów, sls-ów i innych złośliwości w zupełności wystarczy. Skóra jest
oczyszczona, ale nie pozbawiona wszelkiej ochrony.



3. Peeling (drobnoziarnisty/enzymatyczny)

Ten krok wykonuję rzadziej. Raz w tygodniu peeling drobnoziarnisty.
Struktura ścierająca nie może być zbyt gruba, ponieważ agresywne
złuszczanie skóry chyba jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Osobiście
nie jestem jakoś bardzo za tego typu kosmetykami. No, chyba że w grę
wchodzą szczoteczki do oczyszczania twarzy typu Clarisonic, czy też
Foreo Luna. Miałam tego typu szczoteczkę z firmy Mary Kay (klik!),
ale niestety jakiś czas temu zepsuła mi się. Przymierzam się do kupna
jednej z wyżej wymienionych, ale wciąż się waham. Czy któraś z Was miała
do czynienia z którąś z nich? Preferujecie Lunę, czy Clarisonic?
Dajcie znać w komentarzach!
Zdecydowanie bardziej wolę peelingi chemiczne/enzymatyczne.
Jesienią i zimą są one podstawą mojej pielęgnacji, ze szczególnym naciskiem
na kwasy. Jednak typowe peelingi enzymatyczne również stosuję, najwyżej 2 razy
w tygodniu, przed nałożeniem maseczki. Delikatnie usuwa martwe
komórki naskórka z twarzy, przez co maseczka może lepiej spenetrować
skórę, dotrzeć do jej głębszych partii, co w konsekwencji daje lepszy
efekt.



4. Tonik

Jak wiadomo, naturalne pH skóry jest lekko kwaśne. Właśnie w jej naturalnym
odczynie skóra jest w stanie najlepiej się bronić i regenerować, a przecież nawet
najdelikatniejsze produkty do mycia twarzy naruszają równowagę kwasowo-zasadową
na korzyść zasady. Właśnie dlatego toniki są koniecznością. Zamiast toników można
stosować wody kwiatowe, tzw. hydrolaty, w których możemy przebierać,
w zależności od tego, czego nasza skóra potrzebuje. 


5 i 6. Esencja/serum

Ten krok wykonuję tylko i wyłącznie w trakcie wieczornej pielęgnacji.

Nie używam produktów o nazwie esencja, w zamian za nie mam serum,
które ma podobne działanie.  Cechą charakterystyczną esencji/serum
jest spersonalizowane działanie ukierunkowane na jeden, konkretny
problem. To silnie skoncentrowane kosmetyki, które mają dużą zawartość
składników aktywnych, dzięki czemu mają one znaczący wpływ na skórę.
W Polsce możemy wyróżnić dwa rodzaje serum: serum olejowe i serum
wodne. Nie jestem zwolenniczką nakładania jednego serum na drugie,
ponieważ, mając na uwadze silną koncentrację składników aktywnych,
łatwo o niepożądane reakcje na naszej twarzy. Jednak, gdy mimo to chcecie
używać obu tych produktów pod rząd, upewnijcie się, że składniki zawarte
w obu kosmetykach nie reagują ze sobą nawzajem.
W sprawie tego typu produktów warto poświęcić odrobinę więcej czasu na
dobranie go do własnych potrzeb. Dobrze jest mieć kilka kosmetyków tego rodzaju
i używać ich w zależności od tego, czego Wam teraz trzeba, np. miejcie w zanadrzu
jedno serum nawilżające, jedno rozjaśniające i jedno wygładzające. Obserwujcie
swoją skórę i dawajcie jej to, czego obecnie jej trzeba!



7. Maseczka w płachcie

Szczerze mówiąc, jakoś niespecjalnie używam maseczek w płachcie.
Zdecydowanie bardziej preferuję maseczki w postaci proszku, do
samodzielnego rozrobienia. Uważam, że takie maseczki działają lepiej-
efekty są bardziej widoczne. Jedyne maseczki w płachcie, jakie używałam,
to maseczki firmy Orientana, z których byłam bardzo zadowolona. Jednak
nie mogę się wypowiedzieć głębiej na ten temat, ponieważ nie miałam za bardzo
do czynienia z kosmetykami tego rodzaju.
Maseczkę wykonuję 3 razy w tygodniu, (co dwa-trzy dni)  w zależności od tego,
czego moja skóra w danej chwili potrzebuje. Podobnie jak serum, maseczka
jest kosmetykiem działającym trochę silniej i głębiej, niż zwykły krem,
jest bardziej skoncentrowany na konkretnej dolegliwości, dlatego
wyposażcie swoją kosmetyczkę w kilka maseczek na różne problemy.



8. Krem pod oczy

Jest to mój ostatni krok w wieczornej pielęgnacji i przedostatni w trakcie pielęgnacji porannej.

W tym roku skończę 20 lat, ale i tak od około 2 lat regularnie używam
kremu pod oczy. Rejon wokół oczu jest bardzo cienki, delikatny i wrażliwy
na praktycznie wszystkie bodźce: od demakijażu po czynniki atmosferyczne.
Skóra pod oczami starzeje się najszybciej. Najszybciej pojawiają się tam
pierwsze zmarszczki-nie żartuję. U niektórych moich znajomych dostrzegam
już pierwsze zmarszczki, które niestety nie są tylko zmarszczkami mimicznymi.
Zimą stawiam na krem bogaty, bardziej treściwy i gęsty. Latem wystarcza lekki
żel lub serum o wodnistej konsystencji, który nie obciąży tych delikatnych rejonów.
Jak powszechnie wiadomo, lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego krem/serum/żel
pod oczy to konieczność. Nie bagatelizujmy tego produktu, bo odpowiednio
dobrany może zdziałać cuda!


9. Nawilżanie

Ten krok wykonuję tylko w trakcie porannej pielęgnacji.

Krem nawilżający zimą jest nieodzowny-po prostu trzeba go używać.
No, chyba że lubimy podrażnienia i odmrożenia na twarzy, wtedy można
z niego zrezygnować. Pomijam ten krok wieczorem, ponieważ wtedy używam
mojego serum z witaminą C i retinolem, który jest na bazie olejków. Jednak
w ciągu dnia, muszę mieć krem na twarzy, zwłaszcza, że ostatnio zrezygnowałam
z makijażu na co dzień, i gdyby nie krem, to nie byłoby żadnej warstwy ochronnej
na mojej skórze. Latem (podobnie jak w przypadku kosmetyków pod oczy), wybieram
lekkie żele nawilżające, które wchłaniają się w sekundę, nie pozostawiają filmu,
ale dają odpowiedni poziom nawilżenia.


10. Ochrona SPF

Obecnie w wielu podkładach i kremach BB dodawany jest filtr ochronny,
przez co wiele osób w miesiącach zimowych nie stosuje oddzielnego kosmetyku
z filtrem UV. Ja również tego nie robiłam, zwłaszcza, że w moim kremie BB
był obecny filtr o wysokości 45 SPF. Jednak teraz, gdy zdecydowałam się
zrezygnować z makijażu na co dzień, filtr jest koniecznością, nawet w miesiącach
zimowych. No chyba, że moje przebywanie na dworze ogranicza się do wyjścia
z domu na autobus, a później z autobusu na uczelnię. Wtedy z niego rezygnuję.
Jednak gdy wiem, że spędzę na dworze trochę czasu, zawsze go nakładam. Nie
od dziś wiadomo, że słońce nie wpływa dobrze na wygląd naszej skóry. Opalenizna
jest reakcją obronną skóry na promieniowanie ultrafioletowe-to widzialna oznaka
tego, że skóra musi się bronić. Pomagajmy jej w tym, a na pewno się nam odwdzięczy
pięknym wyglądem.



Do następnego !



Share this post !



Follow

Related posts

9 komentarze

  1. Muszę w końcu kupić tą książkę :) Fajnie że zrobiłaś tak bardzo przydatny dla mnie post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post :) Nie mogę natrafić na tą książkę, a szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnimi czasy baaaardzo zaniedbałam swoją pielęgnację i widzę po mojej cerze, że za tym tęskni :/ Całe szczęście zawsze dokładnie zmywam makijaż!
    Muszę wrócić do codziennej rutyny, która zresztą była bardzo podobna do Twojej :)

    claudine-bloog.blogspot.com --> MÓJ BLOG
    MÓJ INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc, to właśnie skończyłam czytać tę książkę i podjęłam się koreańskiej pielęgnacji. Nawet zaczęłam planować post na ten temat, ale w takim razie będę musiała przeczekać, aż zapomnę o Twoim poście, by go przypadkiem nie skopiować.

    http://tiffuu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie niedawno zastanawiałam się nad zakupem tej książki. Codzienna pielęgnacyjna rutyna to coś co zawsze ratuje naszą skórę, dlatego warto o niej pamiętać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja stosuję wodę różaną jako tonik. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja cały rok używam filtrów. Zawsze kupuje BB z filtrem, a mam też osobno sun block SPF 45, ale to tylko latem jak wiem, że spędzę dużo czasu na zewnątrz i będzie mocne słońce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super post! Od teraz napewno zmienię swoją pielęgnację twarzy!
    karicja.blospot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już się na nową pielęgnację jakiś czas temu przestawiłam. Stosuję też kilka Twoich rad ;-) dorzuciłabym od siebie tylko jeszcze, bo zaczęłam stosować nowy fajny produkt dla mnie czyli esencję do twarzy benton cosmetics z douglasa. ładnie nawadnia skórę twarzy.

    OdpowiedzUsuń