In Brigitte's style

"Nie ma chyba większego wysiłku, niż ładnie wyglądać od rana do północy", mawiała francuska aktorka filmowa Brigitte Bardot...


"Nie ma chyba większego wysiłku, niż ładnie wyglądać od rana do północy",
mawiała francuska aktorka filmowa Brigitte Bardot. W moim odczuciu idealnie
jej to wychodziło, dlatego w dzisiejszym wpisie skupię się na niej i na jej stylu.
Brigitte jest jedną z osób, które wywarły na mnie największe i najlepsze wrażenie
w odniesieniu do mody, na czele z Audrey Hepburn (klik) i Gabrielle "Coco" Chanel.

Jedną z jej największych zasług jest spopularyzowanie bikini.
Zwłaszcza na początku lat 50-tych była namiętnie fotografowana przy okazji
festiwalu w Cannes. Nie mogłabym też oczywiście nie wspomnieć o bardotce-
staniku nazwanym na jej cześć. Bardot unikała dużych szpiców, stawiała na szerokie dekolty-
zupełnie jak ja. Jest to świetny zabieg dla tych z nas, które nie mogą pochwalić się
dużym biustem. W moim przypadku, pudełkowe fasony i szerokie dekolty zakrywają
niewielki biust, tym samym podkreślając długą i smukłą szyję, która na szczęście
rekompensuje tę niedociągłość w mojej figurze. Oczywiście bohaterka dzisiejszego
wpisu nie miała tego problemu :).
Okazuje się, że balerinki były ulubionym elementem garderoby nie tylko
Audrey Hepburn, ale też właśnie Brigitte. Zwłaszcza te z kokardką na palcach.
Marka Repetto stworzyła dokładnie ten rodzaj obuwia na potrzeby filmu
"I Bóg stworzył kobietę". Jak pewnie łatwo się domyślić, niedługo potem owe
buty stały się nieodzownym elementem Francuzek i, jak wiadomo, trend ten trwa
do dziś.


Chyba najbardziej charakterystycznym wzorem dla francuskiego stylu
są poziome paski, tzw. na więźniarkę. Jak wiele gwiazd, i Brigitte ukochała
ten wzór, przez co do dziś młode Francuzki noszą go z dumą. I nie tylko
Francuzki. Podobnie z krateczką vichy. U Bardot, tym wzorem były zdobione
głównie sukienki i spódnice. Jeśli chodzi o mnie, uwielbiam oba wzory
i namiętnie je noszę. Zwłaszcza paski, które są u mnie obecne przez cały rok.
Jeśli zaś chodzi o kratkę, to nie wyobrażam sobie lata bez lekkich, zwiewnych
sukieneczek w czerwono-białą lub niebiesko-białą kratkę.


Pani Bardot miała również romans z damskim garniturem. Umówmy się,
kto oprze się dwurzędowej marynarce? Odkąd Coco Chanel zrewolucjonizowała
rynek mody i zaczęła wprowadzać męskie elementy stroju do kobiecych kreacji,
damska garderoba już nigdy nie wyglądała tak, jak wcześniej.


Trudno nie zwrócić uwagi na czuprynę naszej bohaterki.
Burza długich blond włosów, których musem był wieczny nieład.
Oczywiście, takie zagranie było celowe, dlatego Brigitte zawsze wyglądała,
jakby dopiero co opuściła łóżko kochanka ;). Jeśli zaś chodzi o mnie, jej włosy,
to chyba jedyny element, który nie podobał mi się w jej imige'u. Osobiście
preferuję włosy wygładzone, wyglądające na zdrowe i "śliskie", a jej włosy
z wyglądu wyglądały na sianko. Oczywiście to tylko moje zdanie :).


Uważam Brigitte Bardot za ikonę mody, na równi z Audrey Hepburn, czy Grace Kelly.
Jestem pewna, że jej styl nie przeminie. Od lat 50-60tych XX wieku, w których robiła
największą karierę, minęło już pół wieku, a mimo to wiele młodych dziewczyn wciąż
naśladuje jej styl. A jak Wy?

Uważacie tę uroczą Francuzkę z ikonę mody?
A może macie swoje typy do tego tytułu ?

Do następnego !

Share this post !



Follow

Related posts

2 komentarze

  1. Styl się ma, albo nie. Bridget go miała i na zawsze pozostanie ikoną. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post ;))

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń