Autumn-winter season #scarfs

Okres jesienno-zimowy nie może się obejść bez ulubionego, cieplutkiego szalu. Ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam. Mogę wyjść bez ...


Okres jesienno-zimowy nie może się obejść bez ulubionego, cieplutkiego szalu. Ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam. Mogę wyjść bez czapki, czy bez rękawiczek, ale bez szalika niema opcji. Dlatego jest dla mnie niezmiernie ważne, aby szal chronił przed chłodem oraz by wyglądał estetycznie i nie mechacił się po sezonie. Dlatego tutaj również, podobnie jak w przypadku płaszczy, czy kurtek, ważny jest jego skład. Ostatnio moim największym  ulubieńcem jest kaszmirowy szal, który mogliście zobaczyć w ostatnim outficie, czyli szalik z metką Burberry, który CUDEM znalazłam w internetowym lumpeksie. Jego nazwy nie przytoczę, ponieważ trafiłam na niego zupełnie przypadkiem. Nie zapamiętałam jego nazwy i nigdy więcej go nie odwiedziłam. Zresztą było to 3 lata temu :). Jednak dopiero w tym roku po raz kolejny się w nim zakochałam i praktycznie się z nim nie rozstaje. Ale nie jest istotne to, jaką firmową metkę ma szal, ale jaki ma skład, dlatego dzisiaj pokażę Wam znalezione przeze mnie szaliki warte uwagi ze względu na skład oraz uniwersalność :).


+ english




Share this post !



Follow

Related posts

1 komentarze