Skin care #wonderful snail

Firma Orientana po raz kolejny bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dobre jakościowo naturalne kosmetyki w niewygórowanej cenie, to praw...

Firma Orientana po raz kolejny bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dobre jakościowo naturalne kosmetyki w niewygórowanej cenie, to prawdziwa rzadkość, a Orientana takie właśnie kosmetyki oferuje. Marka ta niedawno wprowadziła do asortymentu całą linię kosmetyków, których składnikiem bazowym jest wyciąg ze śluzu ślimaka. Miałam już do czynienia z tym ekstraktem, jednak tylko w odniesieniu do kosmetyków firm azjatyckich, głównie koreańskich. Jedyne kosmetyki azjatyckie, jakimi byłam zainteresowana, to koreańskie kremy BB i to właśnie w nich śluz ślimaka widziałam. Jednak nie wyobrażałam sobie, żeby na co dzień używać kremów pielęgnacyjnych z tym składnikiem, kosmetyki te wydawały się ciężkie i komedogenne. 





Od dłuższego czasu testuję Naturalny krem ze śluzem ślimaka 
Trochę ciężko było mi się przestawić ponownie na kremy, 
ponieważ od ostatnich 2-3 lat
używałam wyłącznie naturalnych olejów zimnotłoczonych 
do nawilżania twarzy, a w okresie letnim lekkiego serum nawilżającego, 
o którym więcej pisałam tutaj
Kremy wydawały mi się ciężkie i obawiałam się, 
że mnie zapchają. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.












Kremy przyszły pięknie zapakowane w szary karton, bardzo eco, prawdopodobnie z recyklingu. Jestem estetką i zwracam uwagę na takie szczegóły - wszystko wyglądało bardzo estetycznie. Środek wyściełany był zieloną bibułką, dzięki czemu kremy bez żadnych uszkodzeń trafiły do mnie. Oprócz kremów, w paczce była jeszcze informacja na temat kosmetyków, mały notesik, drewniany miniaturowy ołówek i mała bransoletka - rzemyk, ze srebrną zawieszką w kształcie muszli ślimaka - tak po prawdzie to bardzo miłe ze strony firmy :). 




















Kremy przychodzą do nas w małych tekturowych pudełeczkach z wizerunkiem ślimaka. Design jest bardzo minimalistyczny i czytelny - bardzo na plus. Na opakowaniu znajdziemy skład i informacje na temat produktu, co obiecuje producent i czego możemy się po kremie spodziewać.



Krem pod oczy ma opakowanie z pompką, 
co dla mnie jest ogromnym atutem - 
pozwala na odpowiednie dozowanie produktu, 
dzięki czemu nic się nie marnuje, 
no i do kosmetyku nie dostaje się powietrze. 


Skład: woda, gliceryna pochodzenia roślinnego, skwalan ( wspomaga przechodzenie substancji aktywnych w głąb skóry, jest pochodzenia roślinnego - ten konkretny otrzymywany z trzciny cukrowej ), Coco Caprylate ( emolient ), Polygryceryl-6 Distearate ( emolient, emulgator ), śluz ślimaka, olej abisyński, olej ze słodkich migdałów, witamina E, kofeina, kwas hialuronowy, stoechiol, wyciąg z ruszczyka kolczastego, wyciąg ze skórki cytryny, ekstrakt z nawłoci pospolitej, Caprylic ( emolient tłusty - uwaga, jest komedogenny! Jednak nie w takich ilościach ), naturalne konserwanty.



Pomimo obecności substancji zapychającej, 
krem nie spowodował wysypu zaskórników, 
pomimo iż mam cerę skłonną do zapychania :). 
Skóra pod oczami jest pięknie nawilżona, napięta. 
Nie mogę się wypowiedzieć na temat zmarszczek i cieni pod oczami, 
ponieważ takowych nie mam. Ale czasami zdarza mi się obudzić 
z opuchlizną wokół oczu, no i nie są one zbyt świeże. 
Wtedy krem świetnie się sprawdza, skóra bardzo przyjemnie się napina 
i jest delikatny efekt liftingu ( chyba mogę to tak nazwać ). 
Gorąco polecam ten krem, jeśli szukacie dobrego kremu pod oczy :).
Cena, to 51.99 zł/30ml.





Niesamowicie podoba mi się opakowanie tego kremu. Lubię kosmetyki w szkle, są takie eleganckie, ciężkie i sprawiają wrażenie ekskluzywnych. W słoiczku mamy 50 ml naturalnego cudu, który przepięknie nawilża i nawadnia cerę. Jest to krem zarówno na dzień, jak i na noc. Idealnie nadaje się pod makijaż, ponieważ wyrównuje strukturę cery. Zauważyłam też, że przyspiesza gojenie się ran i delikatnie rozjaśnia blizny potrądzikowe. Po suchych skórkach nie ma śladu. Na początku myślałam, że krem mnie odrobinę zapycha, ale po tygodniu to ustało, także mogło to być związane ze zmianami hormonalnymi, za które my, kobiety jesteśmy linczowane ^^. Oczywiście żartuję :).




Skład: woda, Coco Caprylate ( emolient ), śluz ślimaka, olej ze słodkich migdałów, 
gliceryna roślinna, Glyceryl Stearate Citrate, Sucrose Stearate, 
Polyglyveryl-4 Cocoate, olej z kamelii japońskiej, witamina E, masło shea, 
Cetearyl Alcohol ( emulgator ), wyciąg z purnanavy, kwas hialuronowy, 
alkohol cetylowy, naturalne konserwanty.


Podsumowując, powyższe produkty, 
to naprawdę gorąco je polecam. 
Sprawdzają się świetnie i z czystym sumieniem 
mogę powiedzieć, że to jedne z lepszych kremów, 
jakich używałam, na równi z kremem nagietkowym od Sylveco.
Jego cena wynosi 59.99 zł/50 ml.  



Do następnego !



Share this post !

Related posts

5 komentarze

  1. Powiem szczerze, że jak przeczytałam śluz ślimaka, troszeczke przeszły mnie ciarki! Ale kto wie, może kiedyś spróbuje? :) Starsznie fajnie, że dodajesz skład! Obserwuje!

    czesctuola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z poprzedniczką - śluz ślimaka trochę odstrasza, ale z doświadczenia wiem, że Orientana ma genialne kosmetyki i na pewno świetnie się sprawdzają ;) Genialny blog, świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś miałam w swojej kosmetyczce krem do rąk właśnie że śluzem ślimaka ;-)
    Kiedy już się "przełamałam", żeby zacząć go używać byłam zachwycona ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. hm ciekawy post! może w końcu czas spróbować czegoś innego ;)
    http://dirtyunicorns.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń