Skin care #summer edition

Im bardziej letnia pora roku, tym mniej kosmetyków na siebie nakładam. Jesienią, czy zimą stawiam na dogłębne nawilżenie oraz natłu...


Im bardziej letnia pora roku, tym mniej kosmetyków na siebie nakładam. Jesienią, czy zimą stawiam na dogłębne nawilżenie oraz natłuszczenie, żeby skóra "czuła się" komfortowo, nie była ściągnięta czy przesuszona. Wiosną wciąż ją nawilżam, jednak natłuszczanie sobie odpuszczam. Stosuję lekkie kremy, toniki nawilżające, czy schnące olejki. Latem to wszystko jest zbyt ciężkie i czuję się tymi kosmetykami przytłoczona.







Gdy temperatura za oknem przekracza dwadzieścia parę stopni Celsjusza, żar leje się z nieba i łatwo o poparzenia, nigdy nie zapominam o dobrym kremie z filtrem. Skóra twarzy ( podobnie jak skóra dłoni ) bardzo szybko się starzeje i pomimo, że mam dopiero 19 lat, już teraz dbam o jej stan i wiek, dlatego na słońce nigdy nie wychodzę bez filtra na twarzy. Obecnie stosuję krem od Iwostin - Solecrin krem ochronny 50+ SPF. Jest to jeden z lepszych, o ile nie najlepszy filtr, jaki do tej pory miałam okazję stosować - nie bieli, ładnie się wchłania, nie zostawia nieprzyjemnej, lepkiej warstwy na powierzchni skóry, nie waży się, delikatnie matuje, przez co jest świetny pod makijaż. Ponad to, firma nie testuje na zwierzętach. Skład co prawda nie jest w 100% naturalny, jednak lepszy, niż w jakichkolwiek innych filtrach, jakie stosowałam. Warto wspomnieć, że jest to filtr fizyczny ( tlenek tytanu ), który nie traci swoich właściwości ochronnych po określonym czasie. Naprawdę, gorąco polecam Wam ten dermokosmetyk :).










Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam makijaż - będzie już kilka tygodniu. Latem lubię z niego zrezygnować, by dać odpocząć cerze i pozwolić jej na wyrównanie kolorytu dzięki słoneczku, pomimo filtra :). Czasem jednak są sytuacje, w których makijaż jest bardzo na miejscu - wtedy jako podkładu używam moich koreańskich kremów BB od dr. G, o których więcej pisałam w tutaj:). Chodzi o filtr zawarty w tych kosmetykach, który ma 30 SPF.




Pielęgnacja twarzy opiera się na odpowiednim oczyszczeniu i delikatnym nawilżeniu.
Jestem wierna rumiankowemu żelowi do twarzy z firmy Sylveco, latem jednak przerzucam się na tymiankowy. Mam wrażenie, że twarz jest lepiej odświeżona - to pewnie zasługa jego zapachu. Pachnie, jak prawdziwy, świeży tymianek !


Kolejnym krokiem, jest tonik do twarzy. Jeśli czytaliście zimową pielęgnację twarzy,
to wiecie, że kombinowałam z kwasami, właściwie tylko z jednym - kwasem glikolowym. Gdyby nie to, że jest on fotoczuły ( reaguje ze światłem UV, przez co mogłabym nabawić się poważnych podrażnień, przebarwień, a nawet poparzeń ), wciąż bym go stosowała, ponieważ efekty są fenomenalne ! Latem przerzucam się na polihydroksykwasy, a mianowicie jeden z nich - glukonolakton. Mój jest ze strony e-naturalne. Jego cena jest bardzo niewielka - około 2,90zł/ 10g.
Działa podobnie, jak kwasy AHA, czy BHA, jednak jest to o wiele delikatniejszy - możemy zapomnieć o przykrych skutkach ubocznych charakterystycznych dla wyżej wspomnianych kwasów AHA i BHA ( łuszcząca się skóra, podrażnienia, zaczerwienienia ). Oprócz tego, działa silnie nawilżająco. A najważniejsze jest to, że NIE JEST FOTOCZUŁY ! Polecam zapoznanie się bliżej z tym produktem, zwłaszcza jeśli Wasza cera jest problematyczna, bądź macie blizny potrądzikowe :).



Oprócz tonizowania cery, używam również serum nawilżającego, który zrobiłam sama z półproduktów dostępnych na stronie e-naturalne. Tak na marginesie, to zachęcam Was do samodzielnego tworzenia kosmetyków :). To naprawdę nie jest nic strasznego, a można skomponować formulacje, które IDEALNIE do siebie dopasujecie :). W taki właśnie sposób powstało moje serum, które idealnie pielęgnuje moją cerę. Nawilżenie jest optymalne, nie ma mowy o komedogenności - dopasowanie idealne. Konsystencja jest leciutka, żelowa, bardzo kojąca po kąpielach słonecznych. Polecam latem zrezygnować z kremów, nawet tych leciutkich, na rzecz serum lub żelu.





Od czasu do czasu lubię korzystać z dobroczynnego działania maseczek algowych, zwłaszcza latem.
Obecnie używam algowej maseczki nawilżającej peel off. Jednak zanim ją nałożę, wykonuję peeling. Jest to głównie peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych, o którym więcej pisałam tutaj. Ostatnio jednak przekonałam się do peelingu mechanicznego, ale musi być on bardzo drobny i delikatny. Idealnie w tej roli spisuje się korund kosmetyczny. Korund stosuję raz na około 2 tygodnie, a peeling enzymatyczny za każdym razem, gdy nakładam maskę algową - około 3 razy w tygodniu. Kiedy po kąpieli słonecznej, skóra twarzy jest " zmęczona ", funduję jej regenerację w postaci algowej maseczki rewitalizującej peel off. Daje wrażenie delikatnego chłodzenia, ukojenia - jednym słowem, gwarantuje ulgę.
Gorąco polecam !







W sumie to by było wszystko.
Nie chcę skóry przytłaczać, a jedynie pomagać jej przetrwać ten okres :).
A jak wygląda Wasza pielęgnacja skóry latem ? :)


Do następnego !


Share this post !

Related posts

1 komentarze