Vintage'owe łupy #2

Zauważyłam, że ze wszystkich tematów wyszukiwanych przez czytelniczki blogów, najbardziej pożądane są wpisy z lumpeksowymi zdobyczami. Jakiś czas temu, w zasadzie na samym początku blogowania ( które w moim przypadku bardzo długo nie trwa ), rozpoczęłam serię VINTAGE'OWE ŁUPY, w której przedstawiłam Wam moje największe perełki. W ciągu ostatnich miesięcy jednak nie miałam zbyt dużo czasu na grzebanie w second-hand'ach ze względu na egzamin maturalny, lecz teraz jak najbardziej chcę się rzucić w ten wir.

W tym wpisie chcę pochwalić się moimi ostatnimi łupami. Nie będzie tego dużo, ale ja jestem z nich niesamowicie zadowolona :). Jako, że koszule to moje ulubione części garderoby, nigdy nie mam ich zbyt dużo. W ostatnim czasie znalazłam 2 przepiękne i klasyczne, jedną jeans'ową od Levi's oraz białą, z uroczym kołnierzykiem.



Ta biała szczególnie mi się podoba - 
jak mogliście zauważyć, jeżeli stale czytacie moją stronę, 
jestem miłośniczką stylu vintage. 
Uwielbiam ubrania inspirowane latami pięćdziesiątymi, sześćdziesiątymi 
czy też osiemdziesiątymi XX wieku. 
Dziewięćdziesiątymi też nie pogardzę. 
Uwielbiam ten okres w historii mody, kiedy królowała 'mała czarna' Coco Chanel, 
która była wyrazem klasy i szyku, a nie wulgarną karykaturą do klubowego szaleństwa. 
Kiedy inspiracją i idolką młodych kobiet była 
Audrey Hepburn, 
czy Audrey Tautou, a nie napompowana silikonem Nicki Minaj, 
czy Lady Gaga. Kiedy wyrazem luksusu 
i szyku nie była ilość zer na metce sukienki, 
a raczej styl, mentalność i sposób bycia ówczesnego społeczeństwa. 
Ta biała koszula właśnie z tymi czasami mi się kojarzy, 
głównie przez ten nietuzinkowy kołnierzyk, 
który wygląda jak haftowany. Już niedługo na blogu 
ukaże się outfit z tą koszulą w roli głównej :).





Koszula jeans'owa to coś, 
co po prostu MUSZĘ mieć w swojej szafie, 
zwłaszcza latem. Idealnie sprawdzi 
się letnimi wieczorami. choćby 
jako narzutka do białej, koronkowej, 
zwiewnej sukienki. 
Ta moja jest z firmy Levi's i dałam 
za nią całe 5 zł ! Porządny ciemnoszary jeans, 
który jest już lekko sprany, przez 
co podoba mi się jeszcze bardziej.
 Sprawdzi się również jesienią do mojej ukochanej, skórzanej 
ramoneski i Levi'sów 501. 


Do następnego !











Share this post !

Related posts

9 komentarze

  1. nie mój styl ale mimo wszystko widać zamiłowanie do takiej mody i to jest super, trzeba się wyróżniać ;)
    zapraszam do mnie http://annatajemnicza21.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. SC są idealnymi sklepami. Nie tylko pełne starych, zniszczonych, spranych ubrań, ale także nowych, firmowych, zadbanych rzeczy! Te Twoje zdobycze to cudo wręcz.

    Zapraszam -->http://hot-schot.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Koszule zdecydowanie w moim stylu! W szczególności ta z Levisa... Ukradłabym Ci ją :D
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy7.6.16

    Ta biała koszula jest dość zwyczajna, nie ma w niej nic specjalnego. W kazdym przyzwoitym "lumpie" znajdziemy takie "perełki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy8.6.16

      Wbrew pozorom znalezienie ładnej białej koszuli w ciucholandzie to nie lada sztuka :) ~ Nina

      Usuń
  5. Świetne łupy. :) Jedynie, czego bym się bała, to położyć czerwoną szminkę na tej koszuli. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne zdobycze :) ja też lubię buszować bo secondhandach i ostatnio znalazłam tam kilka fajnych sukienek i bluzkę

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy16.6.16

    "Ta biała szczególnie mi się podoba - jak mogliście zauważyć, jeżeli stale czytacie moją stronę, jestem miłośniczką stylu vintage. Uwielbiam ubrania inspirowane latami pięćdziesiątymi, sześćdziesiątymi czy też osiemdziesiątymi XX wieku. Dziewięćdziesiątymi też nie pogardzę. Uwielbiam ten okres w historii mody, kiedy królowała 'mała czarna' Coco Chanel, która była wyrazem klasy i szyku, a nie wulgarną karykaturą do klubowego szaleństwa. Kiedy inspiracją i idolką młodych kobiet była Audrey Hepburn, czy Audrey Tautou, a nie napompowana silikonem Nicki Minaj, czy Lady Gaga." Kurcze, faktycznie jesteś miłośniczką vintage, skoro nie wiesz, że Audrey Tautou urodziła się w 1976 r. (nie mogła zatem chyba być wówczas ani w podobnych latach inspiracją dla młodych dziewcząt :3). Tak samo Audrey Hepburn, raczej nie była nigdy "wysławiana pod niebiosa", swoje zwolenniczki prędzej znajdowała Merlin Monroe czy Grace Kelly. A przysłowiowa MAŁA CZARNA powstała w latach 20. XX w. Pogłęb swoją wiedzę z zakresu mody z czasów, o których piszesz, których nazywasz siebie "miłośniczką", bo czytając twoją notkę, można wywnioskować, że nie masz zielonego pojęcia na ich temat. :) A i jeszcze jedno - popracuj nad stylem... Naprawdę, momentami nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie za to niesamowicie bawią komentarze odważnych anonimów, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem :) Nie napisałam, że Audrey Tautou była ikoną mody w tym samym czasie, co Hepburn. Nie mogę się wypowiadać za kobiety żyjące w tamtych latach, ale dla mnie osobiście, inspiracją jest Audrey Hepburn, aniżeli Marylin Monroe :) Mała czarna została między innymi rozpropagowana przez wyżej wspomnianą Hepburn, więc faux pas nie popełniłam :) Pobieżnie przeleciałam przez lata w modzie, które mnie interesują, dlatego nie rozumiem tej zaczepki :) I niesamowicie mi miło, że tak dokładnie przygotowałaś się do tego komentarza sprawdzając nawet datę urodzenia Tautou - dziękuję za poświęcony mi czas :) Nie mam nic przeciwko krytyce, ale wnioskując po Twojej wypowiedzi nie weszłaś/wszedłeś tutaj przypadkiem, więc dam Ci taką małą radę - jeśli nie podoba się Tobie to, co tutaj pokazuję, to przecież nie ma przymusu zaglądania tutaj :) Jak mi się coś nie podoba, to najzwyczajniej w świecie tego nie oglądam, po co marnować czas ? :)

      Usuń