"Must have" : lips and hands care






Zimą, najwięcej mroźnych i spękanych obrażeń mają usta i dłonie. Są najbardziej wystawione na działanie wiatru, mrozu i innych uroków teraz panującej pory roku. Dlatego trzeba o nie należycie dbać, by były całuśne nawet w taką srogą zimę, jak ta :) . Bez nawilżania i natłuszczania się nie obejdzie, dlatego w poniższym wpisie przedstawię Wam produkty, które przetestowałam, po które bezsprzecznie wracam, kiedy dobijam denka. Jednym słowem, produkty, które ze szczerego serca mogę Wam polecić :).  Jestem przekonana, że większość z Was zna te kosmetyki.
I wcale mnie to nie zdziwi.



Tisane, to kultowy już balsam do ust, oparty na naturalnych ekstraktach roślinnych, woskach i olejach. Brak w nim wazeliny, co mnie niezmiernie cieszy, ponieważ wazelina nie ma ŻADNYCH właściwości regenerujących. Co najwyżej daje warstwę ochronną, która osłania skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Ale w momencie, kiedy mamy wosk pszczeli i oleje roślinne, jest nam zupełnie zbędna, bo to one przejmują tę funkcje, a dodatkowo wosk pszczeli ma wysoką zawartość wit. E, która, jak powszechnie wiadomo, ma działanie odżywcze i regenerujące. No i jeszcze miód ! 
Balsamik ma przepiękny słodki, trochę miodowy zapach, bardzo naturalny - nie czuć żadnych sztucznych aromatów - co tylko zwiększa przyjemność użytkowania :). Nie mogę wypowiedzieć się na temat sztyftu, ponieważ nigdy nie używałam. Od co najmniej 3-4 lat jestem wierna wersji w słoiczku. Balsam stosuję każdego wieczoru: nakładam grubszą warstwę i idę spać. Rano budzę się z idealnymi, nawilżonymi i zregenerowanymi ustami. Tak mi to weszło w nawyk, że nie potrafię zasnąć bez Tisane na ustach :) .




W ciągu dnia lubię używać lekkich, delikatnie nawilżających balsamów, które dobrze będą współgrały z kosmetykiem kolorowym. Idealnie w tej roli sprawdzają się balsamy do ust eos .




Nie dają jakiegoś spektakularnego nawilżenia, ale mi wystarczają - pomadki dobrze się do nich przyczepiają, ładnie się rozprowadzają, nie ważą się w kącikach. To jest dokładnie to, czego od nich oczekuję. No i jeszcze ten przeuroczy wygląd - świetny gadżet do torebki ! 
Posiadam te balsamy w dwóch wersjach zapachowych/kolorystycznych:
sweet mint - turkusowy - to był mój pierwszy eos. Zakupiłam go w maju 2015 roku na stronie Minti Shop. Jako, że nadchodziło lato, chciałam orzeźwiającą, świeżą wersję. Słodka mięta ma to do siebie, że delikatnie "chłodzi" usta, co w moim odczuciu jest bardzo przyjemne, zwłaszcza w czasie upalnego lata;
* pomegranate and raspberry - fuksja - zdecydowałam się na niego we wrześniu. Chciałam taki jesienny, cieplejszy zapach, który by się miło "zlizywało" w czasie jesiennej chandry :D . Nie pachnie jak Mamba malinowa, co jest wielkim plusem dla mnie, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie lubię Mamby ^^ . Jest to zapach bliższy zapachowi prawdziwych malin. I jest zdecydowanie słodki. 




Mamy balsamy, ale...co z peelingiem? 
Bardzo dużo osób poleca peeling do ust z Lush, ten o zapachu/smaku gumy balonowej. Bardzo chciałabym go przetestować, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma! A ja mam cukier, olej kokosowy i...różowy barwnik spożywczy :) . Oraz plastikowe opakowanie do przetrzymywania. 
Jak go wykonać? Nic prostszego! 
Wystarczy w miseczce wymieszać odrobinę cukru z olejem kokosowym, który musi być w półstałej formie. Gdy składniki będą już dokładnie wymieszane, można dodać barwnik w wybranym przez siebie kolorze - ten krok jest opcjonalny. Przełożyć peeling do plastikowego opakowania i voila! 
Wasz domowy peeling do ust gotowy :). 

Wystarczy raz w tygodniu delikatnie peelingować usta, a już po miesiącu zobaczycie kolosalną różnicę w kondycji skóry ust :).




Dłonie również potrzebują naszej troski. Najlepiej w postaci dobrego kremu nawilżającego.




Evree, to marka, która stosunkowo niedawno pojawiła się stacjonarnie w drogeriach, a już podbija serca polskich kobiet. Krem ratunek dla rąk, to jeden z kilku tego typu kosmetyków w asortymencie Evree i jedyny, który przetestowałam. Acz, mogę go śmiało polecić. Ma niesamowicie dobry skład - oleje i ekstrakty są w pierwszych kilku linijkach składu. Kolejną zaletą tych kosmetyków jest to, że firma nie testuje na zwierzętach! Jest to dla mnie ważna kwestia, ponieważ od dłuższego czasu przestawiam się na kosmetyki naturalne, wegańskie i nietestowane. Taki jeden z niewielu ludzkich odruchów, które przejawiam ^^ . Z niektórymi kosmetykami idzie bardzo ciężko, ale wciąż poszukuję odpowiednich zamienników.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czy bylibyście zainteresowani wpisem na temat wegańskich kosmetyków, które obecnie używam i się sprawdzają?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Krem stosuję głównie na noc ze względu na jego dosyć treściwą konsystencję.




Maść z witaminą A, to mój 'must have', najważniejszy ze wszystkich. Jego działanie, uniwersalność i cena sprawiają, że jest niezastąpiony. Na przesuszone usta, na dłonie, na stopy, suche miejsca w okolicach nosa...można by wymienić wszystkie części ciała - wszędzie dałaby radę. Stosuję ją wyłącznie na noc, a na nią bawełniane rękawiczki kosmetyczne. Rano dłonie są jak nowe!




W ciągu dnia, używam lekkich kremików, które nie pozostawiają lepkiego filmu na dłoniach (nie znoszę tego ! ) i szybko się wchłaniają. A najlepiej, gdyby jednocześnie były malutkie i mieściły się do podręcznej kosmetyczki :) . Dlatego przedstawiam Wam kremiki do rąk z firmy Purederm w dwóch wersjach zapachowych:
* lawenda,
* miód.
Od tych kremów nie wymagam efektu jedwabistej skóry - chodzi mi raczej o to, żeby coś na tych rękach było, co jednocześnie by mnie nie drażniło. Mają małe poręczne opakowania, ładne zapachy i niesamowicie niską cene ( 5zł / szt. ). 
Zastanawiam się nad zakupem kremu do rąk z eos. Czy któraś z Was używała? Polecacie go?



Polecam także raz w tygodniu zrobić takie domowe spa dla dłoni. Najpierw wykonać peeling z oliwy z oliwek, soku z cytryny i cukru. Dzięki usunięciu martwego naskórka, kosmetyki będą się lepiej wchłaniać i dotrą do głębszych partii skóry. Po peelingu, polecam wymoczyć dłonie w podgrzanej oliwie z oliwek, soku z cytryny i 1-2 kapsułkami witaminy A+E. Około 20 min., raz w tygodniu.
Regularne zabiegi wpłyną pozytywnie nie tylko na skórę dłoni, ale również na paznokcie, a nie znam kobiety, która nie chciałaby mieć pięknych i mocnych pazurków ! :)


Do następnego !



Share this post !


Related posts

9 komentarze

  1. Maść z witaminą A jest niezastąpiona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie idealnie sprawdza się Tisane - nie mogę się rozstać z tym produktem


    http://freedomysoul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tych kometykach, ale żadnego z nich jeszcze nie miałam. Chętnie wypróbuję te kremy.

    http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego pierwszego balsamu do ust nie znam. A byłabym nim zainteresowana.
    Gdzie mogę dostać?
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Tisane - w każdej Naturze i Hebe :) Cena wynosi około 10 zł za 4.5 grama. Serdecznie polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz przepiękne usta a na tych zdjęciach wyglądają cudownie zwłaszcza w połączeniu ze swetrem /który de facrto też mi się mega podoba./
    Wiele z tych produktów znam ale te ostatnie dwa kremy mnie strasznie zainteresowały. Szkoda, że nie wiem gdzie je kupić.
    Ja osobiście polecam produkty Pat&Rub - polskiej firmy, naturalne. Mam ich balsam do ust i nigdy nie miałam czegoś tak dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Pat&Rub słyszałam i przymierzam się do kupna ich masła otulającego do ciała i rozgrzewającego kremu do rąk z imbirem - ponoć są fenomenalne !
      Bardzo dziękuję za komplement ! :*
      A sweter kupiłam w Orsayu jeszcze przed Bożym Narodzeniem, ale myślę, że jeszcze można go dostać, ponieważ pochodzi z nowej kolekcji :)

      Usuń
  7. Kilka z nich znam, resztę chętnie wypróbuję :)
    eos to zakzwany "klasyk", choć osobiście go nie posiadam, sądzę, że jest za mało tłusty na zimne dni.

    http://alicjawkrainiekotow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post! :) Uwielbiam jajeczka eos :D
    Mój blog klik!

    OdpowiedzUsuń