Vintage'owe łupy #1





Dzisiejszym wpisem rozpoczynam cykl,
w którym chciałabym prezentować moje lumpeksowe łupy,
zdobyte głównie za pośrednictwem portalu vinted.pl.

Pokażę Wam, że nie trzeba spędzać połowy życia w galerii handlowej,
ani wydawać kolosalnych ilości gotówki,
żeby garderoba wypełniona była samymi małymi skarbami.


Znacie sytuacje, kiedy stajecie przed szafą,
ubrania wręcz wylewają się z półek i wieszaków,
a w głowie rozbrzmiewa jeden krzyk:
"Nie mam się w co ubrać !" ?

Vinted, to mała recepta na takie komplikacje.
Możemy tam wystawiać nieużywane przez nas ubrania,
sprzedawać je, wymieniać...no bo po co mają zalegać w szafie
i żywić mole, kiedy można zaoszczędzić i miejsce w szafie,
i pieniądze...a czasem też parę groszy wpadnie.

Minął spory kawał czasu, odkąd byłam na zakupach
w tradycyjnych sklepach. Oczywiście wyjątek stanowią bielizna i spodnie.
To pierwsze, to raczej naturalne, nie założę bielizny "po kimś".
A ze spodniami jest taki problem, że na osobę moich gabarytów
( bardzo, bardzo drobna postawa), ciężko jest znaleźć
idealnie dopasowane spodnie. Z tego też powodu w spodnie muszę
zaopatrywać się na samym początku, gdy do sklepów wchodzą nowe kolekcje -
szansa kupna spodni na wyprzedażach graniczy z cudem.
Dlatego dla tych dwóch kategorii robię wyjątek :)

Co do swetrów, płaszczy, kurtek, koszul...
zawsze kieruję się ku temu portalowi. Rzadko mnie zawodzi.




Zacznę od mojej najnowszej perełki, czyli
ramoneski wykonanej z naturalnej skóry cielęcej,
za którą zapłaciłam jedyne 75 zł, już z przesyłką!
W normalnym sklepie, żeby nabyć taką kurtałkę,
trzeba się czasem naprawdę nieźle wykosztować. A tu proszę!
Niecała stówka i kurteczka moja!




Innym wierzchnim okryciem, które zdobyłam przez vinted,
to klasyczny, o bardzo prostym kroju,  beżowy płaszczyk, typu prochowiec.
Oddałam za niego sweter, który od dłuższego czasu leżał w szafie nieużywany.
Koszt? Około 10 zł za wysyłkę sweterka na poczcie :)




Moją kolejną zdobyczą jest również 
naturalnej skóry, brązowa torba, typu shopper.
Świetnie sprawdza się jako torba do szkoły, na krótkie wyjazdy, na zakupy...
Po prostu torba uniwersalna.
Pochodzi z wymiany. Oddałam za nią bikery,
w których praktycznie nie chodziłam.
Miałam je może 2-3 razy na nogach, ale po prostu to nie było "to".
Ot, taki zakup pod wpływem impulsu.
Buty zmarnowane i pieniądze wyrzucone w błoto. Gdyby nie vinted :)




Kolejną gwiazdą jest błękitne body z kołnierzykiem.
Takie niby nic, w co drugim sklepie takie są, ale różnica polega na tym,
że nie dałam za nie ani grosza :) . W zamian za body,
oddałam nieużywaną niebieską koszulę w białe, pionowe paski.
I znowu wyszłam na plus!




Sweterki/kardigany, to coś, czego nigdy nie jest za dużo.
Dlatego jeśli mam okazję zamienić się z kimś na jakiś ładny,
zadbany sweterek, nie namyślam się długo, tylko biorę co się da :)
Tak było w przypadku kilku powyższych sweterków.




Mówiłam, że nie kupuję spodni na tej stronie.
Ale raz zaryzykowałam i całkiem nieźle na tym wyszłam.
Za 15 zł kupiłam jeansy z Lee, rurki, w stanie idealnym,
które okazały się być idealnymi boyfriendami!
Nigdy nie byłam przekonana do takiego rodzaju spodni,
ale dzięki tej wymianie przekonałam się do ich kroju.




Mam jedne jedyne buty, które zdobyłam za pośrednictwem vinted.
Są to baleriny od Tommy'ego Hilfigera.
Dziewczyna dostała je w prezencie.
Okazały się za małe. Taki przypadek.
Więc sprzedała mi je za 60 zł z przesyłką (!).
Prawie darmo, biorąc pod uwagę, że są wykonane z naturalnej skóry,
no i też marka dosyć reprezentacyjna.
Jak nam się poszczęści, możemy nie tylko takie perełki upolować :)



Raz na pół roku (na wiosnę i na jesień) robię taki wielki remanent w szafie.
Wyrzucam ubrania, które już się nie nadają do niczego,
inne wystawiam na sprzedaż. Po takiej redukcji szafy,
przy każdych kolejnych zakupach kieruję się zasadą 'less is more',
co pozwala ograniczyć niepotrzebne zapychanie szafy.
No i też sprawia, że mogę przeznaczyć więcej pieniędzy na jakąś jedną,
konkretną rzecz, dzięki czemu moja garderoba zapełnia się
samymi markowymi rzeczami.
Kupuję mniej, ale zdecydowanie lepiej!



Do następnego !



Share this post !


Related posts

5 komentarze

  1. Uwielbiam robić zakupy w lumpkach zawsze znajdę niesamowite perełki z metkami od znanych marek. Super ze wracasz do blogowania. Masz bardzo fajny blog. Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też niekiedy zamawiam lub wystawiam rzeczy na vinted! :)
    Bardzo ładne ubrania upolowałaś! :D
    Buzaiki <3, meryy-blog.blogspot.com - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne te rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie to ta torebka jest najładniejsza! Ja nic na tej stronie nic nie kupowałam,ale perełki są śliczniutki!

    MÓJ BLOG:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lumpeksy są najlepsze! Nie wiem jednak, czy korzystałabym z zasobów internetowych. Zdecydowanie bardziej wolę się przejść po sklepie i pomacać pewne rzeczy, poprzeglądać. Sprawdzić czy nie ma dziur albo innych niemiłych niespodzianek. Ale dla zapracowanych pań, lubiących zakupy internetowe to naprawdę musi być dobra rzecz.

    Pozdrawiam,
    Mówiąc Słowami :)

    OdpowiedzUsuń